Ruski obszar etniczny, określany od schyłku XIX w. mianem Łemkowszczyzny, od zarania swych dziejów znajdował się w kręgu oddziaływania chrześcijaństwa wschodniego
1. Prawosławne wyznanie i związana z nim tradycja obrzędowa stanowiły przez wieki istotny element, pomagający karpackim Rusinom, poddanym silnym wpływom kultur zachodniosłowiańskich, utrzymać swą etniczną, językową i kulturową odrębność. Nie zmieniła tego również prawdziwa rewolucja, jaką na ziemiach Rzeczypospolitej przeżyło prawosławie pod koniec XVI w. W roku 1596 na synodzie w Brześciu Litewskim zapadła decyzja o unii z Rzymem. Za cenę uznania zwierzchnictwa papieża i przyjęcia katolickich dogmatów prawosławni mieli zachować pełną autonomię w zakresie liturgii i prawa kościelnego. Wbrew zamierzeniom inicjatorów projekt nie zakończył się jednak pełnym sukcesem. Prymat Rzymu uznała wprawdzie prawie cała hierarchia prawosławna, wśród wiernych nastąpił jednak rozłam. W efekcie prawosławie utrzymało się na terenie Rzeczypospolitej jako odrębne wyznanie, choć ograniczony został jego zasięg terytorialny. Co ciekawe, większość późniejszej Łemkowszczyzny pozostawała przez długi czas poza wpływami unii. Szybko zaprowadzono ją jedynie na zachodzie, na terenie tzw. państwa muszyńskiego, które stanowiło własność rzymskokatolickich biskupów krakowskich, na pozostałym obszarze nadal utrzymywało się jednak prawosławie. Wiązało się to z oporem stawianym unii przez kolejnych władyków eparchii przemyskiej, do której należała Łemkowszczyzna. Sytuacja uległa zmianie dopiero w roku 1692, kiedy biskup Innocenty Winnicki złożył przed nuncjuszem papieskim rzymskie wyznanie wiary. Nie oznaczało to, oczywiście, natychmiastowej konwersji wszystkich wiernych diecezji. Proces ten zakończył się na Łemkowszczyźnie dopiero w pierwszych latach XVIII w.
Warunkiem unii – jak już wspomnieliśmy - było zachowanie przez prawosławnych całej dotychczasowej sfery obrzędowo–zwyczajowej. Kościół unicki został tym niemniej w naturalny sposób poddany wpływom rzymskiego katolicyzmu. Bardzo ważnym krokiem na drodze latynizacji obrządku greckokatolickiego stały się uchwały tzw. synodu zamojskiego z r. 1720, który zdecydował o przyjęciu przez unitów wielu zachodnich „nowinek” liturgicznych. W następnych latach zaczął zmieniać się też wystrój cerkwi, w których pojawiły się nieznane dotąd elementy, takie jak ławki dla wiernych, boczne ołtarze czy ambony. Do niedawna rozpowszechniony był pogląd, iż tendencja ta dotyczyła w równym stopniu całego obszaru Rzeczypospolitej, w tym również Łemkowszczyzny. Nowsze badania zdają się wszakże wskazywać, iż tutejszy lokalny Kościół w znacznej mierze oparł się w XVIII w. procesowi latynizacji. Jak można przypuszczać, było to efektem silnego oporu wiernych – konserwatywnych ruskich górali, bardzo przywiązanych do zastanych form i rytuałów.
Po upadku I Rzeczypospolitej losy Kościoła unickiego potoczyły się różnie w zaborach rosyjskim i austriackim. Władze carskie konsekwentnie dążyły do jego likwidacji, w Galicji zyskał on natomiast bardzo dobre warunki rozwoju. Możemy wręcz mówić o pewnym faworyzowaniu grekokatolików przez Wiedeń. Władze austriackie starały się o podniesienie poziomu wykształcenia kleru unickiego i o jego lepsze uposażenie, wzrósł w tym czasie również znacznie prestiż hierarchów greckokatolickich. Monarchii chodziło o pozyskanie lojalności galicyjskich Rusinów. W krytycznych momentach niejednokrotnie korzystano później ze zdobytego w ten sposób kapitału politycznego, wygrywając ruskich poddanych przeciwko dominującym w życiu prowincji Polakom.
Wzmocniony Kościół unicki odegrał bardzo pozytywną rolę jako naczelna instytucja życia narodowego Rusinów w Galicji. Na tym tle ujawniły się jednak również poważne problemy. Pod koniec XIX w. grekokatolicyzm coraz bardziej utożsamiać się zaczął z narodowym ruchem ukraińskim, co nie zostało dobrze przyjęte w wielu konserwatywnych środowiskach ruskich, m.in. na Łemkowszczyźnie. Środowiska te traktowały ukraińską ideologię narodową jako przejaw niezdrowego separatyzmu: wśród tzw. starorusinów bardzo silne było przekonanie, że wszyscy Słowianie Wschodni są członkami jednego wielkiego narodu ruskiego, nieco później rozwinął się też nurt nazywany rusofilskim, który utożsamiał ową ruskość z rosyjskością, a ruską narodowość z rosyjską. Fascynacja Rosją pociągała za sobą fascynację prawosławiem, które przedstawiano jako „istinno russkoje” wyznanie, nie skażone zachodnimi, katolickimi wpływami. Wielu Rusinów, w tym Łemków, zaczęło odczuwać nostalgię, chęć powrotu do owej „czystej” postaci religii.
Nastroje te umiejętnie wykorzystywała propaganda płynąca z Petersburga. Władze carskie popierały grupy rusofilów w Galicji, podjęły też próbę odnowienia prawosławia na tym terenie. Cele tych działań były oczywiście jak najbardziej polityczne – chodziło o stworzenie przyczółka na terytorium groźnego przeciwnika – tak bowiem, najzupełniej słusznie, postrzegano monarchię austro–węgierską. Ze strony Habsburgów notabene podobną dywersję stanowiło wspieranie przeciwko Rosji ruchu ukraińskiego.
Pierwszą próbę przeniesienia rosyjskiego prawosławia na teren Austro-Węgier podjęto w latach osiemdziesiątych XIX w. Pod wpływem rusofilskich agitatorów na prawosławie przeszli wówczas mieszkańcy wsi Hniliczki we wschodniej Galicji. Władze austriackie zareagowały jednak ostrymi represjami i próba ta zakończyła się fiaskiem. Na Łemkowszczyźnie podobny epizod miał miejsce na krótko przed wybuchem I wojny światowej. Pierwsza gmina prawosławna na tym terenie, obejmująca wsie Grab, Wyszowatkę i Długie, powstała w 1911 r. Łemkowskie prawosławie od początku otoczyła aura męczeństwa. Pierwszy prawosławny duszpasterz, Łemko ze Zdyni, ks. Maksym Sandowicz został aresztowany w 1912 r. i był następnie przetrzymywany ponad dwa lata w więzieniu. Chociaż lwowski sąd uniewinnił go tuż przed samym wybuchem wojny, to jednak parę miesięcy później Sandowicz został ponownie aresztowany. W dniu 4 września 1914 r. rozstrzelano go w Gorlicach. Kult ojca Maksyma stał się ważnym elementem tożsamości religijnej prawosławnych Łemków, co docenił polski kościół prawosławny wynosząc w 1994 r. tego męczennika na ołtarze.
Agitacja religijna docierała na Łemkowszczyznę nie tylko bezpośrednio, ale również drogą bardziej skomplikowaną i trudną do prześledzenia - poprzez ruską emigrację, której duża fala trafiła pod koniec XIX w. do Stanów Zjednoczonych. Rosyjski kościół prawosławny istniał tu już od dawna, mając za naturalny teren działania Alaskę i Wyspy Aleuckie, z chwilą pojawienia się w Ameryce grekokatolików opieka duszpasterska nad nielicznymi Eskimosami i Indianami zeszła jednak na dalszy plan. Warunki do prowadzenia akcji misyjnej wśród Rusinów były za Oceanem idealne. Propaganda prawosławna miała tutaj zagwarantowaną pełną swobodę, konwertyci nie musieli obawiać się represji ze strony władz austro-węgierskich, a i siła atrakcyjna Cerkwi - ostoi tradycji i ruskości, była w Nowym Świecie dla zagubionych emigrantów większa niż w rodzinnym kraju. Prawosławie umiejętnie wyzyskiwało rozgoryczenie, jakie wywoływały wśród Rusinów w Ameryce ciągłe konflikty z rzymskokatolicką hierarchią kościelną, nie rozumiejącą i nie chcącą zrozumieć specyfiki obrządku unickiego. W efekcie powstały w Ameryce bardzo silne wspólnoty prawosławne, które wywierały poważny wpływ na sytuację w kraju. Wysyłały one do Galicji pieniądze i literaturę religijną, istotne znaczenie miały też powroty nawróconych na prawosławie reemigrantów.
Gminy prawosławne na Łemkowszczyźnie nie przetrwały I wojny światowej, ich istnienie pozostawiło po sobie jednak bardzo silną pamięć. Skala sympatii do prawosławia ujawnić się miała w pełni w połowie lat dwudziestych. Sygnał do masowego przechodzenia Łemków na prawosławie dały wydarzenia, do których doszło w listopadzie 1926 r. we wsiach Tylawa i Trzciana, nazywane w literaturze „schizmą tylawską”. Miejscowy proboszcz, znany ze swych proukraińskich przekonań i niechęci do prawosławia, dokonał drobnej, lecz bardzo znaczącej, zmiany w tekście modlitwy, wygłaszanej podczas mszy. Słowa „i wsich was, prawosławnych chrystyjan” zamienił on samowolnie na „i wsich was, prawowirnych chrystyjan”, co wywołało oburzenie wiernych. Ponieważ ich protesty nie skutkowały, a ksiądz konsekwentnie zmieniał tekst modlitwy w czasie każdej mszy, zwołano wiec, na którym większość parafian opowiedziała się za przejściem na prawosławie. Rok później prawosławna metropolia warszawska przysłała do wsi swojego kapłana.
Wydarzenia w Tylawie dały początek ruchowi, który objął prawie całą Łemkowszczyznę. Jakie były przyczyny masowych konwersji? Pretekst „schizmie tylawskiej” dało naruszenie uświęconej tradycją formuły liturgicznej, co dowiodło po raz kolejny, wspominanego przez nas, szczególnego konserwatyzmu ludności łemkowskiej. Prawdziwe motywy zdają się leżeć jednak głębiej. Po zakończeniu I wojny światowej greckokatolicki biskup Przemyśla Josafat Kocyłowski zaczął obsadzać parafie na Łemkowszczyźnie młodymi księżmi, często pochodzącymi spoza tego terenu, takimi jak proboszcz z Tylawy, przeciwko któremu obróciła się lokalna społeczność. Nowo przybyli duchowni identyfikowali się najczęściej z ruchem ukraińskim, a swoją duszpasterską misję widzieli w narodowym uświadomieniu „zacofanych” górali. Zabiegi podejmowane w tym kierunku spotykały się jednak z niechęcią samych zainteresowanych, przywiązanych do swej tradycyjnej ruskiej tożsamości i wizerunku Kościoła - jej depozytariusza. Niezadowolenie z postawy greckokatolickich duszpasterzy, którzy ponadto wykazywali się nieraz brakiem taktu, lekceważeniem miejscowych zwyczajów i języka, zwracało w efekcie sympatie części wiernych ku prawosławiu.
Nie bez znaczenia był też wątek ekonomiczny. Prawosławni księża z reguły pobierali znacznie niższe opłaty za posługi religijne niż ich greckokatoliccy konkurenci. Czasami zachęcało to ludność do otwartych odstępstw, ale najczęściej prowadziło do faktycznego uzależniania się unickich parafian od prawosławnych duszpasterzy, którzy udzielali ślubów, chrztów, celebrowali pogrzeby.
W miejscowościach, w których większość mieszkańców przeszła na prawosławie, rozpoczynał się z reguły spór o własność świątyni i wyposażenia liturgicznego. Miał on często bardzo burzliwy przebieg – dochodziło do bójek między wiernymi obu wyznań i do włamań do cerkwi. Panowało powszechne przekonanie, że mienie kościelne powinno należeć do wiernych - mimo zmiany przez nich wyznania. Władze państwowe musiały zająć jednak odmienne stanowisko. Decydowały o tym przepisy konkordatu z 1925 r., w świetle którego świątynia wraz z wyposażeniem, plebania, grunty, wiejski cmentarz pozostawały własnością Kościoła katolickiego nawet w razie konwersji całej parafii. Sprawa ta zahamowała w sposób istotny rozwój prawosławia. Osoby, decydujące się na zmianę wyznania, musiały liczyć się bowiem z poważnymi kosztami budowy nowych cerkwi i kaplic. W okresie międzywojennym takich nowych, często prowizorycznych, świątyń powstało na Łemkowszczyźnie około trzydziestu.
Szczególne natężenie konwersji miało miejsce w latach 1926-1928, ostatecznie proces ten zakończył się w 1933 r. Prawosławni uzyskali zdecydowaną przewagę nad grekokatolikami w takich miejscowościach, jak: Banica, Bartne, Bilczarowa, Czarne, Florynka, Izby, Lipowiec, Tylawa, Świątkowa Wielka, Uście Ruskie. Do 1934 r. powstało na terenie Łemkowszczyzny sześć parafii prawosławnych, które podlegały prawosławnej diecezji we Lwowie.
Władze państwowe niezbyt chętnie patrzyły na rozwój prawosławia na Łemkowszczyźnie, z drugiej strony jednak nie życzyły sobie umocnienia tutaj wpływów ukraińskich, szerzonych przez Kościół greckokatolicki. W tej sytuacji dogodne rozwiązanie podsunęli działacze stronnictwa staroruskiego, którzy zwrócili się z prośbą do nuncjusza papieskiego o stworzenie specjalnej administracji kościelnej dla Łemkowszczyzny. Wniosek ten uzyskał poparcie polskich władz i w efekcie w 1934 r. została zawarta konwencja między Stolicą Apostolską a rządem polskim, na podstawie której powołano Administrację Apostolską Łemkowszczyzny. AAŁ powstała wskutek wydzielenia z greckokatolickiej diecezji przemyskiej dziewięciu dekanatów, poddanych bezpośrednio zwierzchnictwu Watykanu. Administracja stała się bastionem ruchu staroruskiego. W 1935 r. greckokatolicki biskup przemyski Kocyłowski i administrator AAŁ Wasyl Maściuch, zawarli umowę dotyczącą wymiany kapłanów między obiema jednostkami kościelnymi. W efekcie duchowni greckokatoliccy o nastawieniu proukraińskim zostali oddelegowani z terenu Łemkowszczyzny do diecezji przemyskiej. Na ich miejsce przybyli kapłani o orientacji staroruskiej i rusofilskiej.
Trudno ocenić, w jakim stopniu utworzenie Administracji miało wpływ na zahamowanie procesu krzewienia się prawosławia, gdyż już w 1933 r. nie notowano zbiorowych przypadków zmiany wyznania. W sumie według danych z roku 1936 konwersje objęły ok. 20% grekokatolików powiatu sądeckiego, 30% powiatu gorlickiego, 45% krośnieńskiego i aż 50% jasielskiego. Szacuje się, że na prawosławie przeszło w okresie międzywojennym ok. 17–18 tys. osób. Funkcjonowanie Administracji Apostolskiej miało niewątpliwie jeden efekt – przyczyniło się wydatnie do zahamowania procesu identyfikacji wiernych z narodowością ukraińską. Sytuacja uległa pewnej zmianie dopiero w czasie II wojny światowej, kiedy stanowiska kościelne na terenie Administracji obsadzono ponownie duchownymi, związanymi z ruchem ukraińskim.
Zupełnie odrębny rozdział stanowią losy obu głównych łemkowskich wyznań – greckokatolickiego i prawosławnego - po wojnie. Nową sytuację stworzyła faktyczna zagłada Łemkowszczyzny, która była skutkiem wysiedleń – najpierw tzw. dobrowolnej (w istocie przymusowej) „repatriacji” do ZSRR, a później osławionej akcji „Wisła”. Po 1947 r. pozostało na terenie Beskidu Niskiego, Sądeckiego i Bieszczadów jedynie kilka małych skupisk ludności łemkowskiej, pozostały też jednostki, które różnymi metodami – wykorzystując znajomości, sfałszowane dokumenty itd. – uniknęły wysiedleń. Nieco więcej Łemków mieszkało nadal w Krynicy, nie zostały też wysiedlone – z różnych względów – dwie wsie: Komańcza oraz Krempna. Ciekawy jest przypadek wsi Olchowiec, gdzie miejscowy ksiądz rzymskokatolicki wystawił wszystkim Łemkom metryki chrztu w obrządku łacińskim, co uchroniło ich przed deportacją. Skutkiem wysiedleń była m.in. likwidacja wszystkich działających do tej pory na Łemkowszczyźnie parafii prawosławnych. Pozostały natomiast aż do lat sześćdziesiątych dwie czynne placówki greckokatolickie – nabożeństwa odprawiane w tym obrządku tolerowane były w cerkwiach w Krempnej i Komańczy.
Trzeba dodać, że pozycja powojennego Kościoła greckokatolickiego była dość specyficzna. Za wschodnią granicą nastąpiła jego formalna likwidacja, co dokonało się podczas tzw. synodu lwowskiego w 1946 r. (tak zwanego - gdyż nie wziął w nim udziału żaden z biskupów, aresztowanych wcześniej przez władze sowieckie), który ogłosił likwidację unii i połączenie Kościoła greckokatolickiego z Rosyjską Cerkwią Prawosławną. Duchowni i wierni, którzy nie pogodzili się z tymi decyzjami, poddani zostali ostrym prześladowaniom. W Polsce sytuacja nie była aż tak drastyczna, chociaż władze demonstrowały wyraźnie niechętny stosunek wobec grekokatolicyzmu. Niechęć ta wiązała się z ogólną polityką wobec mniejszości narodowych, a w szczególności Ukraińców, którzy stanowili większość wiernych Kościoła unickiego. Odnotować należy wszakże zasadniczą różnicę in plus, jeśli chodzi o położenie tego Kościoła w Polsce i ZSRR – władze w Warszawie, w odróżnieniu od swych sowieckich mocodawców, nie wydały żadnego aktu prawnego, który oficjalnie likwidowałby obrządek greckokatolicki. Ukraińscy i łemkowscy wierni pozostawali tym niemniej w bardzo trudnym położeniu. Na terenie Polski nie pozostał ani jeden biskup greckokatolicki, zaś duchowieństwo rozproszyło się. Znaczna część księży przeszła do parafii rzymskokatolickich, gdzie praktykowali w obrządku łacińskim jako tzw. birytualiści. Nie dysponowano też praktycznie świątyniami, ponieważ większość cerkwi – opuszczona podczas wysiedleń – przejęta została na rzecz Skarbu Państwa.
Komunistyczne władze wyraźnie nie były początkowo pewne, co począć z grekokatolikami. Efekt tych wahań stanowiło m.in. tolerowanie działalności kilku duchownych unickich na Łemkowszczyźnie. Jak się wydaje, miano nadzieję, iż dojdzie wcześniej czy później do swoistej asymilacji, wchłonięcia wiernych unickich przez kościół rzymskokatolicki. Zmiana nastąpiła na początku lat pięćdziesiątych, co wiązało się z przejęciem przez władze kontroli nad Kościołem prawosławnym. Cerkiew znajdowała się w zdecydowanie trudniejszej sytuacji niż Kościół katolicki, mający oparcie w czynnikach zagranicznych – przede wszystkim w Watykanie. Polskie prawosławie takim atutem nie dysponowało. W 1948 r. pod naciskiem władz usunięto dotychczasowego zwierzchnika Cerkwi, metropolitę Dionizego, a na jego miejsce powołano najpierw tymczasowe komisaryczne kierownictwo cerkiewne, a następnie – w roku 1951 – arcybiskupa Makarego – hierarchę Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego. Gwarantował on swoją osobą lojalność Cerkwi wobec komunistycznych władz – nie tylko polskich, ale w większym jeszcze może stopniu sowieckich.
Wydarzenia te zadecydowały o zmianie stosunku do Kościoła greckokatolickiego. W kwietniu 1952 r. najwyższa instancja partyjna – Biuro Polityczne KC PZPR – podjęła decyzję, która miała, jak zakładano, przesądzić los grekokatolicyzmu. Władze partyjne opowiedziały się za poparciem działalności misyjnej Kościoła prawosławnego wśród ludności unickiej, zdecydowano też o stanowczym przeciwdziałaniu odnowieniu działalności przez grekokatolików. W tym samym 1952 r. doszło do zawarcia specjalnej umowy pomiędzy kierownictwem partyjnym a władzami Kościoła prawosławnego. Zgodnie z nią obrządek prawosławnych nabożeństw dla ludności ukraińskiej i łemkowskiej upodobniony miał zostać zewnętrznie do rytu unickiego - miano zatem zachować tradycyjne w Kościele greckokatolickim melodie, pieśni, kolędy, stroje liturgiczne; teksty kościelne miały być odczytywane zgodnie z lokalną wymową. Celem tych zabiegów było ułatwienie pracy misyjnej wśród greckokatolickich Ukraińców i Łemków.
Pierwszą placówką prawosławną, która odnowiła działalność na Łemkowszczyźnie, była cerkiew w Bartnem, gdzie w 1956 r. rozpoczęto sporadyczne odprawianie nabożeństw. Akcja misyjna na terenie Łemkowszczyzny ruszyła jednak faktycznie dopiero w 1958 r., co było możliwe dzięki powrotowi z Ziem Zachodnich części wysiedlonych. Możliwość taka pojawiła się w związku z gomułkowską „odwilżą” i trwała stosunkowo krótko - zaledwie kilkanaście miesięcy, skorzystało z niej tym niemniej około 2 tys. Łemków.
W latach 1956-1959 powstało na Podkarpaciu 14 prawosławnych placówek duszpasterskich, z czego aż 7 na Łemkowszczyźnie
2. Poza Bartnem znajdowały się one jeszcze w Wysowej, Bodakach, Blechnarce, Hańczowej, Kwiatoniu, Regetowie Niżnym - w większości z tych wsi władze przekazały prawosławnym w użytkowanie opuszczone cerkwie greckokatolickie. Wśród wielu Łemków nadal bardzo żywe były sympatie do prawosławia, co ułatwiało działania misyjne. Należy równocześnie pamiętać, że przejście na prawosławie było często jedyną możliwością praktykowania w obrządku wschodnim. Ludność dokonywała tego aktu czasami tylko po to, by uchronić od rozbiórki miejscową cerkiew lub przywrócić ją na cele kultowe. Warto dodać, że część nieczynnych cerkwi została przekształcona w magazyny, stajnie (Blechnarka, Gładyszów, Wołowiec), czy też inne obiekty gospodarcze. Szczególnie smutny był los kaplicy na Górze Jawor, z której WOP-iści uczynili sobie toaletę. Pod zarządem prawosławnych obiekty sakralne były natomiast remontowane i wykorzystywane zgodnie ze swym przeznaczeniem.
Problem własności i użytkowania cerkwi stał się nieco później - pod koniec lat sześćdziesiątych - jednym z najbardziej drażliwych w stosunkach pomiędzy prawosławiem a katolicyzmem obu obrządków. Na tym tle doszło do kilku ciągnących się całymi latami sporów, przybierających nieraz bardzo ostry charakter. Do najgłośniejszych, najbardziej gorszących, należały niewątpliwie zajścia w Rozdzielu, a przede wszystkim konflikt o cerkiew w Polanach. Ten ostatni - podczas którego obie strony kilkakrotnie zajmowały siłą i podstępem lokalną cerkiew i toczyły ze sobą proces sądowy - trwał aż do lat osiemdziesiątych.
Jak już była mowa, czynniki oficjalne sprzyjały działalności prawosławnych, starając się równocześnie przeciwdziałać wpływom greckokatolickim na Łemkowszczyźnie. W efekcie w latach 1961-1962 zamknięto dwie działające nieprzerwanie od czasu wojny placówki unickie - w Komańczy oraz Krempnej. Tamtejszym księżom greckokatolickim zakazano odprawiania liturgii w rycie greckim, czemu ci się zresztą nie podporządkowali. Akcja misyjna prawosławia i szykany ze strony władz państwowych doprowadziły paradoksalnie do aktywizacji grekokatolicyzmu. W latach sześćdziesiątych pojawili się w związku z tym na Łemkowszczyźnie nowi kapłani uniccy. Nabożeństwa odprawiano nadal - wbrew zakazom - w Krempnej i Komańczy, a ponadto m.in. w Olchowcu, Grabiu, Uściu Gorlickim, Skwirtnem, Przysłupiu i Nowicy, nieregularnie odbywały się też nabożeństwa w Krynicy-Wsi i Gładyszowie. Pod koniec lat sześćdziesiątych na terenie byłej diecezji przemyskiej i AAŁ działało tylu samo duchownych greckokatolickich co prawosławnych - po trzynastu.
Po roku 1970 polskie władze wyraźnie zliberalizowały swoją politykę wobec grekokatolicyzmu, odeszły też od wspierania misji prawosławnej. W szczególności nie przekazano już do użytku prawosławnych żadnego obiektu sakralnego, należącego dawniej do unitów. Chcąc rozszerzyć zakres swej działalności na danym terenie, Kościół prawosławny musiał odtąd liczyć się z koniecznością budowy nowej świątyni. Po 1970 r. wzniesiono cztery nowe cerkwie - w Zyndranowej, Rozdzielu, Krynicy oraz Gorlicach. Mimo braku poparcia ze strony władz państwowych prawosławie ugruntowało w tym czasie swoją pozycję na Łemkowszczyźnie. Świadectwem tego stało się utworzenie w roku 1983 prawosławnej diecezji przemysko-nowosądeckiej. Na jej czele stanął władyka Adam - Aleksander Dubec - Łemko z Florynki, który spędził wcześniej wiele lat, pełniąc posługę kapłańską w kilku parafiach na Łemkowszczyźnie.
Jeśli chodzi o Kościół greckokatolicki, to władze państwowe ostatecznie zaakceptowały jego funkcjonowanie - ale w strukturach Kościoła rzymskokatolickiego. Duchowni uniccy ściślej podporządkowani zostali w tym czasie hierarchii łacińskiej, co rodzić wkrótce zaczęło nowe problemy i w konsekwencji zatargi pomiędzy obu obrządkami. Ich widownią stała się również Łemkowszczyzna, znajdująca się w większości w granicach rzymskokatolickiej diecezji tarnowskiej. Na czele tej diecezji stał od roku 1962 bp. Jerzy Ablewicz - hierarcha wyjątkowo niechętny obrządkowi greckokatolickiemu. W efekcie podległe mu wspólnoty unickie doświadczały szeregu złośliwości, a nawet szykan, a ich działalność była stale ograniczana. Paradoksalnie to właśnie owa niezdrowa sytuacja w lokalnym Kościele katolickim, a nie działalność misyjna prawosławia, która znacznie w międzyczasie osłabła, doprowadziła do kilku zbiorowych konwersji na Łemkowszczyźnie. Wypadki takie miały miejsce w szczególności w Gładyszowie, Krynicy i Zyndranowej.
Dla obu łemkowskich wyznań niezwykle istotnym czasem była końcówka lat osiemdziesiątych. Doszło wówczas do znacznej aktywizacji tak wspólnot prawosławnych, jak i greckokatolickich, co wiązało się z przygotowaniami do uroczystych obchodów, a następnie samymi obchodami tysiąclecia chrztu Rusi Kijowskiej. Olbrzymie znaczenie miały też przemiany polityczne, zachodzące w Polsce i całej Europie Środkowej, wyzwalającej się spod sowieckiej dominacji. Umożliwiły one m.in. ostateczne unormowanie sytuacji Cerkwi greckokatolickiej. Polskie władze uznały oficjalnie istnienie różnych obrządków w łonie Kościoła katolickiego dopiero w roku 1991, już wcześniej rozpoczęto jednak odbudowę hierarchii i struktur terenowych grekokatolicyzmu. Proces ten zwieńczony został w 1996 r. utworzeniem archidiecezji przemysko-warszawskiej na czele z metropolitą Janem Martyniakiem
3. Dzieli się ona na cztery dekanaty, przy czym Łemkowszczyzna znalazła się w granicach dwóch z nich: przemyskiego oraz krakowsko-krynickiego. Warto dodać, że grekokatolicy w Polsce podporządkowani są bezpośrednio Stolicy Apostolskiej, co gwarantuje im dość wygodną, niezależną pozycję.
W tej chwili ustaliła się pewna równowaga pomiędzy dwoma głównymi wyznaniami na Łemkowszczyźnie. Dysponują one podobną liczbą wiernych oraz placówek duszpasterskich i jest to stan raczej stabilny - nie notuje się w każdym razie masowych konwersji. Zarysowuje się przy tym pewna korelacja pomiędzy wyznaniem a sympatiami narodowymi. Prawosławni częściej identyfikują się z łemkowskim, ewentualnie karpatoruskim, programem narodowym, grekokatolicy skłaniają się zaś raczej ku tożsamości ukraińskiej. Nie jest to jednak żelazna reguła i jej mechaniczne stosowanie może prowadzić do fałszywych wniosków.
Niewątpliwie w ostatnim czasie doszło do złagodzenia wielu ostrych dawniej antagonizmów. Wiąże się to z faktem, iż państwo nie angażuje się już aktywnie po żadnej ze stron łemkowskiego sporu, odeszło też wiele postaci – reprezentujących oba wyznania – które były odpowiedzialne za wybuch lokalnych konfliktów. Kwestią problematyczną, pociągającą za sobą jednak raczej spory na gruncie sądowym, jest nadal sprawa własności i użytkowania świątyń. Po 1989 r. większość dawnych cerkwi unickich przekazana została Kościołowi katolickiemu. Inaczej rozwiązano jedynie sprawę tych obiektów (jest ich około dwudziestu na całym Podkarpaciu), które znajdowały się w użytkowaniu prawosławnych. Wierni Cerkwi prawosławnej mogą korzystać z nich nadal, właścicielem kościołów jest jednak Skarb Państwa. Co więcej, świątynie mają być współużytkowane w razie potrzeby przez grekokatolików i katolików obrządku łacińskiego. Decyzja ta stanowić może źródło potencjalnych sporów. Przykład wsi Bielanka, gdzie od lat cerkiew użytkowana jest wspólnie przez prawosławnych oraz katolików obu obrządków, rodzi tym niemniej nadzieję, iż harmonijne współżycie podzielonej na gruncie wyznaniowym wspólnoty lokalnej nie musi być mrzonką.
Wybrana literatura:
1. Bendza M., Prawosławna diecezja przemyska w latach 1506-1681, Warszawa 1982.
2. Idem, Sytuacja wyznaniowa na terenie Klucza Muszyńskiego w XVII w., „Rocznik Teologiczny ChAT” 1980, z.1.
3. Bruski J.J., Zakarpacie a Łemkowszczyzna. Podłoże i rozwój ruchu prawosławnego w okresie międzywojennym, w: Łemkowie i łemkoznawstwo polskie, red. A.A. Zięba, Prace Komisji Wschodnioeuropejskiej PAU, t. 5, Kraków 1997.
4. Dubec R., Felenczak J., Szematyzm. Katalog świątyń i duchowieństwa prawosławnej diecezji przemysko-nowosądeckiej, Gorlice 1999.
5. Krochmal A., Stosunki między grekokatolikami a prawosławnymi na Łemkowszczyźnie w latach 1918-1939, w: Łemkowie w historii i kulturze Karpat, cz. 1, red. J. Czajkowski, Rzeszów 1992.
6. Majkowicz T., Kościół greckokatolicki w PRL, w: Polska – Ukraina. 1000 lat sąsiedztwa, red. S. Stępień, t. 1, Przemyśl 1990.
7. Martyniak J., Kościół greckokatolicki w Polsce w pięćdziesięcioleciu powojennym (1945-1995), w: Unia Brzeska z perspektywy czterech stuleci, red. J.S. Gajek, S. Nabywaniec, Lublin 1998.
8. Moklak J., Łemkowszczyzna w Drugiej Rzeczypospolitej, Kraków 1997.
9. Musiał J., Stan prawny i sytuacja faktyczna świątyń na terenie diecezji przemyskiej w latach 1945-1985, w: Polska – Ukraina. 1000 lat sąsiedztwa, t. 1, Przemyśl 1990.
10. Nowak A., Dzieje Kościoła greckokatolickiego i Kościoła prawosławnego na Podkarpaciu w latach 1956-1999, Kraków 2000 (maszynopis pracy magisterskiej).
11. Olszański T.A., Z dziejów Kościoła na Łemkowszczyźnie, „Chrześcijanin w Świecie” 1988, nr 179/180.
12. Prach B., Apostolska Administracja Łemkowszczyzny, w: Łemkowie w historii i kulturze Karpat, cz. 1, red. J. Czajkowski, Rzeszów 1992.
13. Ryńca M., Administracja Apostolska Łemkowszczyzny w latach 1945-1947, Kraków 2001.
14. Śliwa T., Kościół greckokatolicki w Polsce w latach 1918-1939, w: Kościół w II Rzeczpospolitej, red. Z. Zwoliński, S. Wilk, Lublin 1980.
15. Urban K., Kościół prawosławny w Polsce 1945-1970, Kraków 1996.
16. Wirchnjanśkyj P., Prawosławja na Łemkiwszczyni 1926-1931, „Zustriczi” 1989, nr 1.
17. Wojewoda Z., Zarys historii Kościoła Greckokatolickiego w Polsce w latach 1944-1989, Kraków 1994.
Celowo abstrahujemy w tym miejscu od dyskusji wokół genezy i metryki osadnictwa ruskiego w Karpatach. Z punktu widzenia dalszych rozważań istotny jest jedynie fakt, iż niewątpliwie co najmniej od schyłku średniowiecza mamy do czynienia na interesującym nas terenie z ruskimi wsiami i ruskimi parafiami, które skupiają się wokół prawosławnych duszpasterzy.
Celowo abstrahujemy w tym miejscu od dyskusji wokół genezy i metryki osadnictwa ruskiego w Karpatach. Z punktu widzenia dalszych rozważań istotny jest jedynie fakt, iż niewątpliwie co najmniej od schyłku średniowiecza mamy do czynienia na interesującym nas terenie z ruskimi wsiami i ruskimi parafiami, które skupiają się wokół prawosławnych duszpasterzy.
W 1959 r. utworzono prawosławny dekanat rzeszowski. Pod koniec lat sześćdziesiątych należały do niego już 32 parafie i filie parafii – przede wszystkim z terenu Łemkowszczyzny.
Celowo abstrahujemy w tym miejscu od dyskusji wokół genezy i metryki osadnictwa ruskiego w Karpatach. Z punktu widzenia dalszych rozważań istotny jest jedynie fakt, iż niewątpliwie co najmniej od schyłku średniowiecza mamy do czynienia na interesującym nas terenie z ruskimi wsiami i ruskimi parafiami, które skupiają się wokół prawosławnych duszpasterzy.
Otrzymał on święcenia biskupie – stając się tym samym pierwszym hierarchą odnowionego Kościoła greckokatolickiego w Polsce – w roku 1989